20.06.2008, 19:32
A mnie włanie zawsze zastanawia dlaczego akurat ta płyta niezmiennie i czesto powraca w porównaniach do DS. Dla mnie ten album balladami stoi. Statystycznie wynik też wydaje się oczywisty. Mamy "What it Is", "Silvertown Blues", "Speedway At Nazareth" no nie wiem może jeszcze "Who's Your Baby Now" gdzie słychać echa DS i Mark może rzeczywicie najczeciej przypominać zespół w którym zaczynał. Reszta to spokojne ballady a przecież DS w swoim dorobku też takich miał bardzo dużo. Więc te porównywania ktore bardzo lubimy z biegiem lat wydaja mi się coraz bardziej bez sensu. Mylę Seska że takie przemylenia sš konsekwencjš koncertów Marka Knopflera które chyba pozostanš w naszej pamięci bardzo długo (tu nie mam wštpliwoci) i przede wszystkim jako naprawdę energetyczne i rockowe. I ja to rozumiem tylko dlaczego ta ostatnia płyta mi tak zawróciła w głowie więc trudno mi się z tym zgodzić jakoby z każdš plyta ma być mocniej i ostrzej. Dla mnie nie musi
Mark to Mark. Zresztš niewiele nas dzieli w tej dyskusji aby znów wkroczyć na rozważania co lepsze Mark solo czy w DS?
Mark to Mark. Zresztš niewiele nas dzieli w tej dyskusji aby znów wkroczyć na rozważania co lepsze Mark solo czy w DS?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
To make your whole life better
Your whole life better one day

