25.03.2006, 16:12
"...Okazuje się, że przy produkcji płyty "Shangri-La" Chuck wraz z Markiem Knopflerem wykonali ciekawy eksperyment: sygnał z tamy-matki został zarejestrowany równolegle w domenie cyfrowej w postaci PCM 24/96, w domenie cyfrowej w DSD, w domenie analogowej na magnetofonie z prędkociš 30 ips i z prędkociš 15 ips. Następnie odsłuchano nagrania, puszczone jednoczenie, w trakcie odsłuchów przełšczajšc między różnymi ródłami. Okazało się, że format PCM 24/96 był bezkonkurencyjny, następnym była... tama analogowa 15 ips i dopiero potem DSD i na końcu analog 30 ips. Obydwaj panowie zgadzali się co do tego, że dwięk DSD (z rekordera, jeszcze nawet bez przejcia na płytę SACD) był nieco zbyt miękki i złagodzony - dšżył w kierunku analogu, ale po drodze powięcał zbyt wiele z definicji dwięku. Hmmm... Brzmi znajomo, toż takie samo wrażenie miałem podczas testów odtwarzaczy dCS-a w "Audio". Taka mała satysfakcja... Ale doć prywaty. Decyzja była doć zaskakujšca: materiał zostanie wydany jednoczenie na płycie SACD oraz DualDisc, z zapisem MLP 24/48 - stereo i wielokanałowym..."
Więc jak widać płyty DVD-Audio brzmiš lepiej. Co prawda na sprzęcie budżetowym ciężko będzie odczuć różnicę między SACD a DVD-Audio ale przynajmniej pozostaje satysfakcja, że Mark też przykłada wagę do jakoci dwięku i wydaje płyty w różnych formatach nie tylko dla samego sportu.
Więc jak widać płyty DVD-Audio brzmiš lepiej. Co prawda na sprzęcie budżetowym ciężko będzie odczuć różnicę między SACD a DVD-Audio ale przynajmniej pozostaje satysfakcja, że Mark też przykłada wagę do jakoci dwięku i wydaje płyty w różnych formatach nie tylko dla samego sportu.

