16.05.2013, 22:29
napiszę tak jak to pamiętam chociaż Mirek był bliżej i lepiej wszystko widział:
...
czekaliśmy na Marka z Mirkiem i dwoma chłopakami z Łodzi przy wjeździe którym - jak określili Łodzianie - muszą wjechać na teren Atlasareny, nie ma innej opcji. Gdy kawalkada Rangeroverów pojawiła się na horyzoncie serce zaczęło szybciej bić, zacząłem układać sobie w myślach co powiem gdy już się zatrzymają. zajęło to małą chwilę bo kiepski jestem w angielskim....podnoszę głowę i widzę przez ogrodzenie że konwój stoi nie wiedzieć czemu na ulicy tuż przy płotku blokującym drogę dojazdową...stoją tak już dłuzszą chwilę jakby coś było nie tak... wyszedłem przez bramę spojrzeć co się dzieje - a tam pomiędzy Rangerowerami stoi jakoś tak po skosie inny samochód. a pomiedzy nimi chodzi energicznie jakiś starszy Pan, na moje oko zdenerwowany...wyglądało to wszystko jakby Rangerovery zaliczyli stłuczkę z jakimś lokalesem...myślę sobie 'ale numer'. Za to Mirek bez okularów rozpoznał w owym starszym Panu...no wiadomo Kogo i krzyknął TO ON!! Ruszyliśmy biegiem w tamtą stronę...dalej z wrażenia pamietam już tylko wszystko jak przez mgłę - Poula Crockforda i Marka jak wsiadają z powrotem do samochodu..i pamiętam że na moje oko byli bardzo zdenerwowani całą sytuacją. Okazało się ze to nie stłuczka tylko jakiś gość zajechał im drogę żeby zdobyć autograf Marka na swojej gitarze...Guy Fletcher pisał że autograf dostali, natomiast koledzy z Łodzi którzy byli najbliżej całej sytuacji twierdzili że nie....
...
czekaliśmy na Marka z Mirkiem i dwoma chłopakami z Łodzi przy wjeździe którym - jak określili Łodzianie - muszą wjechać na teren Atlasareny, nie ma innej opcji. Gdy kawalkada Rangeroverów pojawiła się na horyzoncie serce zaczęło szybciej bić, zacząłem układać sobie w myślach co powiem gdy już się zatrzymają. zajęło to małą chwilę bo kiepski jestem w angielskim....podnoszę głowę i widzę przez ogrodzenie że konwój stoi nie wiedzieć czemu na ulicy tuż przy płotku blokującym drogę dojazdową...stoją tak już dłuzszą chwilę jakby coś było nie tak... wyszedłem przez bramę spojrzeć co się dzieje - a tam pomiędzy Rangerowerami stoi jakoś tak po skosie inny samochód. a pomiedzy nimi chodzi energicznie jakiś starszy Pan, na moje oko zdenerwowany...wyglądało to wszystko jakby Rangerovery zaliczyli stłuczkę z jakimś lokalesem...myślę sobie 'ale numer'. Za to Mirek bez okularów rozpoznał w owym starszym Panu...no wiadomo Kogo i krzyknął TO ON!! Ruszyliśmy biegiem w tamtą stronę...dalej z wrażenia pamietam już tylko wszystko jak przez mgłę - Poula Crockforda i Marka jak wsiadają z powrotem do samochodu..i pamiętam że na moje oko byli bardzo zdenerwowani całą sytuacją. Okazało się ze to nie stłuczka tylko jakiś gość zajechał im drogę żeby zdobyć autograf Marka na swojej gitarze...Guy Fletcher pisał że autograf dostali, natomiast koledzy z Łodzi którzy byli najbliżej całej sytuacji twierdzili że nie....

