09.05.2013, 18:07
miodowe brzmienie Gibsona w Brothers
ciepłe i słodkie jak kawa z mlekiem Czerwonego Strata w 5.15am...
uliczna opowieść o Romeo zagrana na tym boskim Nationalu o ni to drewnianym ni blaszanym dzwięku jak zwykle jakby tak od niechcenia..nieśmiało..
po cuuuudownym wstępie Jima Cox-a...
Haul away - lekkie, jakby nic nie ważyło i unosiło się metr nad ziemią...
skrzypce,flety,dudy,różniste małe gitarki... i nutki które wylatywały z tych ich najrozmaitszych dziurek..piekne nutki
reszta jest między słowami
dzięki Ci Panie Boże za tego cudownego samouka ze Szkocji
ciepłe i słodkie jak kawa z mlekiem Czerwonego Strata w 5.15am...
uliczna opowieść o Romeo zagrana na tym boskim Nationalu o ni to drewnianym ni blaszanym dzwięku jak zwykle jakby tak od niechcenia..nieśmiało..
po cuuuudownym wstępie Jima Cox-a...
Haul away - lekkie, jakby nic nie ważyło i unosiło się metr nad ziemią...
skrzypce,flety,dudy,różniste małe gitarki... i nutki które wylatywały z tych ich najrozmaitszych dziurek..piekne nutki
reszta jest między słowami
dzięki Ci Panie Boże za tego cudownego samouka ze Szkocji

