23.01.2012, 18:24
Robson napisał(a):Kuba wspaniale że wracasz do tych chwil. Takie relacje, wrażenia zawsze czyta się ze zdwojoną uwagąTo ja dziekuje, ze jeszcze Wam sie chce to czytac, bo ja moge na ten temat zawsze i wszedzie i dlugoDziękuję.
. Takie chwile pamieta sie ze szczegolami do konca zycia. A im wiecej czasu mija, tym wiecej szczegolow sie przypomina.retro13 napisał(a):o nieLOL
to straszne, straszne, ja nie mogę tego czytać
czuję duże poruszenie, Kooba, po tej historii
znając siebie będe miała koszmary po tej opowiascte: że spotykam się z Markiem, on mi podaje rękę, a ja ściskam go i nie chcę puścić, on się szarpie, po czym podaje mi prawdziwe wiosło od łodzi i mówi: dość, spływaj, mała.. :/
**********
a tak na poważnie:
mam dwa pytania, kooba:
nr 1 ( głupie total) : czy pamiętasz sam dotyk jego dłoni? zimna, ciepła? uścisk mocny, memejowaty, stanowczy, niepewny..? chodzi mi o samo fizyczne wrażenie.
nr 2: czy na twoim miejscu kooba można czegoś jeszcze chcieć od losu? czy ty czekasz jeszcze na jakieś spotkanie, czy jesteś w tym temacie w miarę spełniony- wiedząc że i tak doświadczyłeś czegoś o czym większość może tylko pomarzyć?
( koniecznie musze poczytać o spotkaniu nr 1 w Londynie, nie zapomnij)

Odpowiadam na pytania:
1. Uscisk pewny ale nie gniotacy. Dlon duza. Ciepla. Myslalem ze podczas uscisku przekazywane sa fluidy gitarowe, i ze jesli po tym spotkaniu chwyce za gitare to bede wszystko umial tak jak Mark. Niestety, tu rozczarowanie
.2. Jako fan jestem spelniony, ale wiesz jak to jest. Dadza ci palec to chcesz cala reke. Nastepny krok to zagrac w duecie (moze byc nieoficjalnie, poza scena). Nawet sie zalozylem o to z kolega. Dalismy sobie czas do 2015r. Ups... to juz tylko 3 lata. :o
Ale zeby nie bylo, ze tylko ja. Tutaj relacja Grzesia ze spotkania z Markiem w Katowicach:
http://www.knopfler.pl/vb/showthread.php...ie+markiem
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...


Dziękuję.