23.11.2011, 23:35
numitor napisał(a):...Zastanawiam się dlaczego Wy tak ostro oceniacie Dylana: czy aż tak nie znaliście jego twórczości, że spodziewaliście się zobaczyć nowe wcielenie Luciano Pavarottiego? Czy może - to uznaję za bardziej prawdopodobne - jesteście tak zagorzałymi fanami Knopflera, że musicie degradować innych artystów?...
Znam wielu forumowiczów osobiście i nie wydaje mi się, by ta druga przyczyna wchodziła w grę.
Nie znam może doskonale twórczości Dylana, ale specjalnie przed i po koncercie w Berlinie wyszukiwałem jego piosenek w internecie, by jakoś się z nimi zaznajomić. By wiedzieć czego się spodziewać. Nie muszę Ci mówić, że znalazłem jego wykonania zarówno z młodości jak i wieku dojrzałego. Bob nigdy nie śpiewał rewelacyjnie, ale kiedyś śpiewał. Teraz niestety nie.
Wierz mi, że na koncercie na którym byliśmy Dylan po prostu skrzeczał. Jak już tu kilka osób napisało, miał wspaniałe melodyjne piosenki, równie wspaniały zespół instrumentalistów. Kiedy jednak sam włączał się czy to ze śpiewem, czy z organkami - był nagłośniony przez akustyków o wiele głośniej niż reszta muzyków i naprawdę jego (zwłaszcza) głos był męczący. Nie oddają tego filmiki na You Tube, bo tu jakość pozostawia wiele do życzenia.
Nie byłem i nie jestem uprzedzony. Wręcz przeciwnie, podobnie jak np. Andrzej czekałem na ten koncert, by móc zobaczyć jednego z największych artystów naszych czasów na żywo.
Ale powtórzę, wierz mi - Bob Dylan zwyczajnie skrzeczał i nie dało się zrozumieć właściwie żadnego "zaśpiewanego" przez niego słowa.
Nie jest to atak, to stwierdzenie faktu.
I naprawdę ludzie wychodzili w trakcie jego koncertu. Nie na przerwie, ale w połowie i pod koniec jego setu. Wychodzili dość licznie.
Długo zwlekałem z napisaniem moich odczuć z tego koncertu. Nie jestem dobry w pisaniu. Jednak moje odczucia potwierdziło kilka wcześniejszych relacji innych forumowiczów.
Co do formy Marka - nie będę się rozpisywał, że rewelacja, bo siedziałem za daleko i scena była małym, odległym, jasnym punktem w dużej sali. Głośniki jak na taką salę moim zdaniem za małe, przez co musiały pracować na wysokich obrotach i to było słychać. Może gdyby podwiesić pod sufitem jeszcze jeden ich zestaw tak mniej więcej w połowie sali, było by lepiej... nie wnikam - nie znam się. Wniosek mam jeden - na przyszłość atakować sektory jak najbliżej sceny. Doskonały dźwięk był na koncercie z Emmylou w Hamburgu; głośniki chyba te same, ale siedzieliśmy pośrodku płyty. A już w ogóle rewelacją jest stać pod nogami Marka i słuchać jego gitary z odsłuchu...
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”

