13.10.2011, 19:50
filipk91 napisał(a):może Knopfler stwierdził, że ten kawałek ma potencjał na dłuższe i lepsze solo, niż w nagraniu studyjnym? Skoro był ich wielkim przebojem, to czemu nie przedłużyć, żeby publika dobrze się bawiła?
Dokładnie, potencjał drzemie w większości utworów Knopflera i wystarczy posłuchać, jak wiele z nich rozwijało się na przestrzeni lat 1978-1992.
Do tego dochodzą oczywiście solowe nagrania Knopflera, w których też nie brak możliwości na rozwinięcie i zmianę aranżacji, czego dowodem są koncerty z lat 1996-2010.
Naturalny proces, artysta eksperymentuje z dźwiękiem, szuka najlepszej aranżacji, próbuje wydobyć właśnie z utworu ten wspomniany wcześniej potencjał.
Najlepszym przykładem jest chociażby nazwa tego wątku i trasa Making Movies a zwłaszcza 1981 rok.
...now the sun's gone to hell...
...and the moon's riding high...
...and the moon's riding high...

