15.01.2009, 15:58
Pablo, trochę cię rozumiem z tym wprowadzaniem w błąd. Ale z drugiej strony, masz jakąśtam niespodziankę. Kiedy Pink Floyd robiło trasę za czasów Rogera, to i DSOTM i WYWH i Animals i The Wall to było odegranie płyty live. Nie jest złym pomysłem, ale nie ma zbytniej niespodzianki co zaraz usłyszysz. A z MK, jeżeli tylko nie patrzysz na setlisty poprzednich koncertów, to jest ten dreszczyk
Love, Peace & Dire Straits

