17.03.2008, 19:09
Zgadzam się, że płyta jest bardzo niedoceniana. A jest to album wybitny - jak dla mnie. Nie ma nic piękniejszego niż dwóch mistrzów gitary, którzy majš wielkš radoć z faktu, że grajš razem. Grajš dla siebie, a przy okazji dla nas. Sprawiajš sobie wielkš frajdę i tym samym - sprawiajš jš nam - słuchaczom.
If you can't please yourself - you can't please anybody Nic dodać, nic ujšć.
Chet opowiadał po ukazaniu się albumu, że jeden z jego znajomych zapytał go:
Czy wy podczas grania, mielicie w ogóle wiadomoć, że mikrofon jest włšczony...?
Ten album włanie taki jest. Zagrany swobodnie ale z wielkš wirtuozeriš i kunsztem. I wcale nie trzeba być fanem country żeby go docenić. To album który odwieża wiele zapomnianych pięknych tematów. Pojawia się Django Reinhardt i inni wielcy, których zazwyczaj nie wymienia się bo ich czasy minęły, a przecież muzyka jest ponadczasowa.
Chet Atkins - Mr. Guitar. Zrobił dla gitary więcej niż ktokolwiek przed nim i zapewne nikt po nim. Jego wpływ na rozwój gry na tym instrumencie można powównać do tego jaki miał J.S.Bach na instrumenty klawiszowe. Wcale nie przesadzam. To co zaproponował Chet Atkins swojš grš było wielkš rewolucjš. Z gitary, która była z reguły utożsamiana jako instrument akompaniujšcy, stworzył instrument solowy. Potrafił aranżować utwory w taki sposób, że melodia, bas i rytm grane sš w tym samym czasie - jednoczenie. Mam swojš teorię dlaczego przez wielu przeciętnych słuchaczy był niedoceniany. Po prostu grał na gitarze w tak niewymuszony i swobodny sposób, że wydawało się to bardzo proste. W tym tkwi cała sztuka i geniusz. Był wielkim mistrzem, zapewne największym.
Kiedy dwoje takich mistrzów jak Chet i Mark nagrywa razem album, rezultat musi być absolutnie wyjštkowy, nie ma innego wyjcia. Trudno porównywać tych dwóch mistrzów. Obaj oryginalni i niepowtarzalni, jednoczenie wietnie się uzupełniajšcy. Najlepiej podsumowuje ich sam tytuł albumu. "Neck & Neck" oznacza mniej więcej: "łeb w łeb"
Być może do tej płyty należy dorosnšć, dojrzeć. Ale nie wierzę, żeby nie docenił jej każdy, kto chwyta za gitarę.
If you can't please yourself - you can't please anybody Nic dodać, nic ujšć.
Chet opowiadał po ukazaniu się albumu, że jeden z jego znajomych zapytał go:
Czy wy podczas grania, mielicie w ogóle wiadomoć, że mikrofon jest włšczony...?
Ten album włanie taki jest. Zagrany swobodnie ale z wielkš wirtuozeriš i kunsztem. I wcale nie trzeba być fanem country żeby go docenić. To album który odwieża wiele zapomnianych pięknych tematów. Pojawia się Django Reinhardt i inni wielcy, których zazwyczaj nie wymienia się bo ich czasy minęły, a przecież muzyka jest ponadczasowa.Chet Atkins - Mr. Guitar. Zrobił dla gitary więcej niż ktokolwiek przed nim i zapewne nikt po nim. Jego wpływ na rozwój gry na tym instrumencie można powównać do tego jaki miał J.S.Bach na instrumenty klawiszowe. Wcale nie przesadzam. To co zaproponował Chet Atkins swojš grš było wielkš rewolucjš. Z gitary, która była z reguły utożsamiana jako instrument akompaniujšcy, stworzył instrument solowy. Potrafił aranżować utwory w taki sposób, że melodia, bas i rytm grane sš w tym samym czasie - jednoczenie. Mam swojš teorię dlaczego przez wielu przeciętnych słuchaczy był niedoceniany. Po prostu grał na gitarze w tak niewymuszony i swobodny sposób, że wydawało się to bardzo proste. W tym tkwi cała sztuka i geniusz. Był wielkim mistrzem, zapewne największym.
Kiedy dwoje takich mistrzów jak Chet i Mark nagrywa razem album, rezultat musi być absolutnie wyjštkowy, nie ma innego wyjcia. Trudno porównywać tych dwóch mistrzów. Obaj oryginalni i niepowtarzalni, jednoczenie wietnie się uzupełniajšcy. Najlepiej podsumowuje ich sam tytuł albumu. "Neck & Neck" oznacza mniej więcej: "łeb w łeb"

Być może do tej płyty należy dorosnšć, dojrzeć. Ale nie wierzę, żeby nie docenił jej każdy, kto chwyta za gitarę.
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

