20.11.2006, 04:37
Nawišzujšc do terminologii której użył Robson, Song For Sonny Liston jest dla mnie pigułkš, którš aplikuję sobie połykajšc raczej niż rozpuszczajšc. Mam wrażenie, że każde jego wykonanie na żywo jest znacznie lepsze niż wersja albumowa, która jest według mnie jednym z najsłabszych punktów na Shangri La. Fantastyczny tekst swiadczšcy o kapitalnych zdolnociach lirycznych Marka, zasługuje według mnie na o wiele ciekawszš melodię niż, powiedzmy sobie to szczerze, te nudne 5 minut, które zaserwował nam Maestro. Wersja albumowa jest totalnie bez życia i strasznie monotonna. Kiedy zobaczyłem pierwsze setlisty z trasy SL, byłem rozczarowany, że ten utwór zajšł tam stałe miejsce. Na szczęcie słuchajšc go na żywo zwróciłem honor temu numerowi - głownie za sprawš perkusji oczywicie, a także za sprawš Markowych improwizacji w samym rodku kawałka. Jednak nie brakowałoby mi go, gdyby Mark zdecydował się wykreslic go z setlisty, po prostu sšdzę, że jak na kompozytorski talent autora, ten song jest po prostu przeciętny, żeby nie powiedzieć nudny.
Inaczej sprawa wyglšda kiedy oglšda się takie surowe wykonania akustyczne, które sš zawsze takie prawdziwe. Mylę, że gdyby Mark zdecydował się kiedys na takš płytę - tylko On i Gitara - to byłoby naprawdę co niezwykłego. Muszę podpowiedzieć Guy'owi, żeby nagrali Maestro kiedy prezentuje zespołowi po raz pierwszy nowy materiał
. Wyobrażacie sobie takie cudeńko? 
Tymczasem dla wszystkich, którzy lubia takiego 'ogniskowego' MK, podsyłam jeszcze kilka próbek:
Boom Like that - wersja unplugged, niestety słabej jakosci i doć poszatkowana, ale interesujšca.
Sessions at AOL - za to tutaj wideo w swietnej jakoci z bardzo interesujšcym materiałem nagranym w roku 2002 podczas promocji albumu The Ragpicker's Dream. Sesje zawierajš wywiad oraz wykonane przez Marka Marbletown oraz w duecie z Guy'em Devil Baby i Wild Theme
Inaczej sprawa wyglšda kiedy oglšda się takie surowe wykonania akustyczne, które sš zawsze takie prawdziwe. Mylę, że gdyby Mark zdecydował się kiedys na takš płytę - tylko On i Gitara - to byłoby naprawdę co niezwykłego. Muszę podpowiedzieć Guy'owi, żeby nagrali Maestro kiedy prezentuje zespołowi po raz pierwszy nowy materiał
. Wyobrażacie sobie takie cudeńko? 
Tymczasem dla wszystkich, którzy lubia takiego 'ogniskowego' MK, podsyłam jeszcze kilka próbek:
Boom Like that - wersja unplugged, niestety słabej jakosci i doć poszatkowana, ale interesujšca.
Sessions at AOL - za to tutaj wideo w swietnej jakoci z bardzo interesujšcym materiałem nagranym w roku 2002 podczas promocji albumu The Ragpicker's Dream. Sesje zawierajš wywiad oraz wykonane przez Marka Marbletown oraz w duecie z Guy'em Devil Baby i Wild Theme
...Well He's a big star now but I've been a fan of his for years,
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...
the way he sings and plays guitar still brings me to tears...

