24.07.2006, 23:17
Miło było posiedziec sobie na promenadzie przy zachodzšcym słońcu, do tego jeszcze wiele atrakcji dookoła, w tym muzycznych. Częc tej muzyczki pochodziła z szafy grajšcej, przy której majstrował - nazwijmy go OPERATOR- DISC DŻOKEJ-WODZIREJ.
Jego ulubionym gatunkiem "muzycznym" było to, co tak samo cały czas bębni w kółko,(przynajmniej ja nie rozróżniam tych utworów). Wspomniany nasz dżokej próbował zacišgnšc ludzi na parkiet - z marnym skutkiem, ale ludzi przy stolikach mnóstwo.Jego ulubinym chwytem marketingowym był zwrot: "Zapraszamy na piwo, posiłki i przypominamy WC ZA DARMO". To ostatnie było najbardziej przekonujšce.
Udało mi się wreszcie dostac do tej szafy z Mp3, ale zapakowne było już z 15 utworów.
Nie dałem za wygranš i udało mi się znależc DS- aż jedna płyta OES.
Więc wklepałem gdzie trzeba, On Every Street, The Bug i o dziwo znalazłem na "tej płycie" BIA, więc zapodałem.W zwišzku z "planowanym" godzinnym oczekiwałem zmienilimy na ten czas otoczenie.
Nadchodzi moja kolejka z szafy więc serwujemy sobie napoje i czekamy.
Wreszcie słyszymy znajome dwięki i zaraz o wiele przyjemniej, a tu DŻOKEJ nadaje:
-przepraszam państwa, to nie ja, to jaki pan ustawił,za chwile będziemy się bawic dalej- mimo,że parkiet już wczeniej był pusty.
Nasz wodzirej rzucił jeszcze kilka tekstów głosem "po helu", w nadzieji ,że potem znowu zapoda "swoje", a tu dochodzš rytmiczne dwięki The Bug.prowadzšcy zdziwił się wówczas,że kilka młodych osób wyszło na parkiet, a wielu przy stolikach energicznie wystukuje nogami i rekami rytm.
Przy BIA "nasz" DJ wtršca do mikrofonu "o dziwo pierwsza para"- żona mu krótko-Jak dziwo, graj porzšdnie to przestanie się dziwic.
Wyszło na miniparkiet chyba z 10 par. Miałem satysfakcję.
Po dwóch kolejnych małych zaczšłem obmylac plan na dzień następny jak "naszemu" Dżokejowi "załatwic" sobotni wieczór przy szafie grajšcej.
Jego ulubionym gatunkiem "muzycznym" było to, co tak samo cały czas bębni w kółko,(przynajmniej ja nie rozróżniam tych utworów). Wspomniany nasz dżokej próbował zacišgnšc ludzi na parkiet - z marnym skutkiem, ale ludzi przy stolikach mnóstwo.Jego ulubinym chwytem marketingowym był zwrot: "Zapraszamy na piwo, posiłki i przypominamy WC ZA DARMO". To ostatnie było najbardziej przekonujšce.
Udało mi się wreszcie dostac do tej szafy z Mp3, ale zapakowne było już z 15 utworów.
Nie dałem za wygranš i udało mi się znależc DS- aż jedna płyta OES.
Więc wklepałem gdzie trzeba, On Every Street, The Bug i o dziwo znalazłem na "tej płycie" BIA, więc zapodałem.W zwišzku z "planowanym" godzinnym oczekiwałem zmienilimy na ten czas otoczenie.
Nadchodzi moja kolejka z szafy więc serwujemy sobie napoje i czekamy.
Wreszcie słyszymy znajome dwięki i zaraz o wiele przyjemniej, a tu DŻOKEJ nadaje:
-przepraszam państwa, to nie ja, to jaki pan ustawił,za chwile będziemy się bawic dalej- mimo,że parkiet już wczeniej był pusty.
Nasz wodzirej rzucił jeszcze kilka tekstów głosem "po helu", w nadzieji ,że potem znowu zapoda "swoje", a tu dochodzš rytmiczne dwięki The Bug.prowadzšcy zdziwił się wówczas,że kilka młodych osób wyszło na parkiet, a wielu przy stolikach energicznie wystukuje nogami i rekami rytm.
Przy BIA "nasz" DJ wtršca do mikrofonu "o dziwo pierwsza para"- żona mu krótko-Jak dziwo, graj porzšdnie to przestanie się dziwic.
Wyszło na miniparkiet chyba z 10 par. Miałem satysfakcję.
Po dwóch kolejnych małych zaczšłem obmylac plan na dzień następny jak "naszemu" Dżokejowi "załatwic" sobotni wieczór przy szafie grajšcej.

