Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bob Dylan i Mark Knopfler na trasie
JUz wracam z koncertu, wyszedlem z Dylana troche wczesniej, jutro napisze dlaczegoUśmiech Zamiast Bonaparte Mark zagral Brothers tak gwoli sprostowania,
Odpowiedz
mirek napisał(a):JUz wracam z koncertu, wyszedlem z Dylana troche wczesniej, jutro napisze dlaczegoUśmiech Zamiast Bonaparte Mark zagral Brothers tak gwoli sprostowania,

Trzymajmy kciuki, aby i w Berlinie była taka zamiana. Mi ona odpowiada
Odpowiedz
Po informacjach przekazywanych przez Maćka dobrze wiedzieć Mirku, że jesteś cały i zdrowy Uśmiech Nie mogę się już doczekać relacji zdradzającej szczegóły zarówno koncertu jak i "ograbienia z koszulki" Uśmiech pozdrawiam!

P.S. Co do zmiany w setliście o której pisał Maciek podzielam zdanie Tomka... Chociaż uwielbiam Done with Bonaparte to jednak BiA (obojętnie, który raz usłyszane) posiada magię, którą ciężko mi wyrazić słowami.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
retro13 napisał(a):czy zakładanie Raingodowej koszulki nie jest aby zbyt ryzykowne????

zwłaszcza w przypadku kobiet????


A gdzie tam ryzykowne. Koszulki wprawdzie szkoda, ale.....
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
Jak tak dalej pójdzie to na ostatnich koncertach w Anglii Mark nie będzie schodził ze scenyUśmiech
Dla wszystkich sceptyków tego wspólnego tourne to zaczyna mieć sens podobnoUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
niewykluczone że to zabieg pod tę częśc publiki która wychodzi tuż po koncercie Marka...
Odpowiedz
A wychodzi, i to spora czesc.
Odpowiedz
ach, co tam..! powiem
trochę mi żal Dylana
w końcu to jego trasa...
Odpowiedz
a co nie którzy na tym Forum pisali , że Mark będzie supportem.Dobre......
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
raczej obawiali się
niesłusznie, jak widać
i bardzo dobrze
Odpowiedz
Wracajac do wczoraj, jechalem do Mannheim z niemalym stresem, znowu korki na autostradzie, i na godzine przed koncertem, 2 km przed SAP Arena, znowu korki i pozajmowane Parkingi, ale sie udalo i o 19.20 czyli 10 min przed koncertem bylem juz w swoim sektorze. Udalo sie. Kamien z serca.
Mark wszedl punktualnie, od razu polecial What is this i reszte utworow jak w Luxemburgu. SAP Arena wypelniona po sam szczyt, reagowala bardzo zywo na utowry Marka. Rowniez nowe dwa utowry zdobyly wielkie uznanie sluchaczy, nie chce sie rozpisywac na temat poszczegolnych utowrow, powiem krotko znowu byly bomba, Mark i zespol w wysmienitej formie. Mark poczynil jedna zmiane w secie zamiast Bonapartego ( napewno stal w korku) przyjechali "bracie zolnierze" ale w pokojowych zamiarach -wiadomo maja czolg a Bonaprte tylko jakiegos konikUśmiech -. I w tym momencie sala oszalalaUśmiech
Po koncercie zasadniczym bis, i znowu nie wiedziec czemu Uśmiech So far away. Zespol i Marka zegnalismy owacyjnie.
Pozniej ok 30 min, przerwy, w ktorym to czasie wypilem malego Biera, Tak sie zastanawialem chodzac po korytarzach SAPu dlaczego ludzie na mnie patrza, czyzbym byl taki piekny, a moze niedomytyUśmiech a tu sie okazuje, ze wdziana przeze mnie koszulka Mark Knopfler tour przykuwala ich wzrok. Stoje sobie a tu....
nagle ktos mnie lapie od tylu i zrywa ze mnie koszulke, Ostaje mi sie tylko prawy rekawek i kilka nitek, krzycze Dieb, Dieb ( zlodziej zlodziej) Ludzie gonia za zlodziejszakiem ktory ubrany w jeansy czarna koszule i ponczache ucieka przede mna. W koncu dwoch roslych panow zatrzymuje winowajce, ponczocha wedruje na podloga a przed nami stoi Mister Mark KnopflerUśmiech Mark Why??? Dla koszulki!!! pada odpowiedzUśmiech Oczywiscie zart.
Prawda jest taka, znowu obserwowano koszulke, i pytano gdzie takowa mozna nabyc, mowie "das ist selbstgemachtUśmiech"
Patrzylem na gadzety, koszulki z oficjalnego stoiska, miernota _ Wojtek powienien robic im koszulki, a to maja byle jakiego projektanta no i cena( 30 Ojro)

Po przerwie wracam na sale, ide pod scene by popatrzec na sprzet dylanowski, nagle gasna swiatla i wychodzi kilku panow w kapeluszach i jeden bez za to z gitara. Oooooo.....
jest Mark, stoje kilka chwil przed scena, ale musze wracac do mojego siadelka, Chlopaki graja a Mark im przygrywa, slychac markowa gitare nie przez moc, sile ale przez sposob grania, tego sie nie da nie wylapac,
Dylanowski lider gitary, uwazam, ze tylko przeszkadzal jak Mark gral.
Mark gra w pieciu utworach, choc sam "spiew" Boba jest tudny do wytrzymania to muza z markiem "w tle" jest ok. Po pieciu utworach Mark podnosi reke i zegna sie z publika -owacje- zostaje Pan Dylan i spolka. Utwory ok, nawet zywe, melodyjne ale ... nie dotrwalem do konca jak sie okazuje, nie tylko ja, wielu bowiem ludzi zaczelo wychodzic w czasie Bobowego wystepu.
Mam szacunek do tego artysty, ale wokalnie sie raczej skonczyl. Tak jak pisalem to takie skrzeczenia jak stara zaba, a wczoraj tak mi wpadlo do glowy w czasie koncertu takie okreslenie, Dylanowy spiew to (o)krzyki do muzyki albo w takt muzyki. Nawet sie rymuje.

Muza Boba zywa, dobra, ale na dluzsza mete troche monotonna jesli porownamy z wystepem Marka. Wokal Marka a Dylana to tez przepasc. Nie mniej warto bylo zobaczyc Pana Boba.
Szczesciarze zazdroszcze Wam Berlinu.
Odpowiedz
A propos koncertow Marka i jego muzykow.
Tak jak spogladalem na Johna McCuskera i na jego noge, mozna by go nazwac Jas Hulajnoga. Co Wy na to?
Odpowiedz
retro13 napisał(a):ach, co tam..! powiem
trochę mi żal Dylana
w końcu to jego trasa...



Podzielam Twoje zdanie retro13. Śledząc relacje i opowieści ze wspólnych występów MK i BD podczas tegorocznej trasy koncertowej drugiego z nich, zaczyna mi zwyczajnie po ludzku być żal Dylana…

Mogę jedynie snuć przypuszczenia na temat tego jakie były kulisy decyzji o wspólnych koncertach. I pewnie już nigdy się tego nie dowiem. Natomiast nie potrafię teraz oprzeć się wrażeniu, że Dylan zaprosił Knopflera do wspólnego grania być może nie tylko z sympatii, ale także, że strachu przed frekwencją na własnych występach. W końcu 99% z nas nie pojechałoby do Berlina na koncert samego Dylana, a teraz nawet w przypadku kiedy połowa z nas wybierze piwo zamiast koncertu BD, to i tak zawsze kilkanaście osób więcej na widowni.
Bez względu na to jaki był zamysł Dylana i czy trasa spełnia jego oczekiwania (chociażby np. pod względem finansowym) musi to być jednak niezwykle przykre doświadczenie dla każdego artysty a już w szczególności tak wielkiego formatu (bez względu na to jaki mamy osobisty stosunek do niego) kiedy w momencie wyjścia na scenę, rozentuzjazmowany po koncercie MK tłum zaczyna powoli opuszczać salę…

Może niepotrzebnie roztrząsam tą kwestię, może tak naprawdę główny bohater opowieści ma to mówiąc brzydko gdzieś, że żeby utrzymać frekwencję podczas swojej części koncertu musi być na niej obecny Knopfler, a może w końcu chce tylko zarobić nie martwiąc się przy tym o to czy śpiewa lepiej czy gorzej i czy ludziom się podoba czy też nie. I chociaż podzielam opinię, że nigdy nie miał szczególnie wspaniałego głosu a na domiar złego jakiś czas temu już zupełnie go stracić to jest mi faceta żal…
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
Dzięki. Taki koncert przede mną i jeszcze wielcy tego Forum u mnie w mieścinie. Wezmę coś na serce.
Odnośnie tego co pisze Wacek, jest mała recepta: najpierw Bob ze swoim programem , póżniej Mark - myślę , że zdecydowanie mniej ludzi by wyszło.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
dzięki Mirku za kolejną wspaniałą i na tyle realistyczną opowieść, że już przez moment byłem przekonany, że faktycznie coś złego stało się z koszulką Uśmiech Do koncertu w Berlinie już tylko 78 godziny Uśmiech !!
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
Boba żal...ciekawe czy my wyjdziemy....

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
macsa napisał(a):Boba żal...ciekawe czy my wyjdziemy....

W żadnym wypadku! Chyba, że tylko w czasie przerwy na bier albo celem zaspokojenia nikotynowego nołogu.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
Mirek

Jest oficjalny program do kupienia? Wiesz ile kosztuje?
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
Program widzialem Pablo, ale nie spytalem kurcze ile stoi. Wydaje mi sie 20 ojro tak jak w LuxemburguUśmiech
Chcialbym tyko lekko skomentowac wypowiedz Wacka, nie jest tak, ze ludzie zaraz opuszczaja koncert Dylana, bo wielu zostaje, nawet bardzo wielu, co jednak nie przeczy faktowi ze wielu wychodzi. Ja wczoraj jak wyszedlem i stalem na moscie i spogladalem na Arene, to a za glowe sie zlapalem, ilu ludzi szlo z SAP areny po swoje samochody. Taki jest fakt, dla mnie za duzo jak na takiego formatu artyste.

Mozna by tez inaczej powiedziec ilu sie spoznilo na koncert, albo przyszlo pozniej bo Mark gral, tego nie wiem.
Z tego co widzialem, byla malo takich ludzi.
Mogloby by to byc spowodowane, utrudnionym dojazdem na koncert lub np. checia zobaczenia jedynie Boba.

Zycze Wam wsanialego koncertu i za sprawa Marka i za sprawa Boba Uśmiech
Get Lucky Uśmiech
Odpowiedz
wAcEk napisał(a):Natomiast nie potrafię teraz oprzeć się wrażeniu, że Dylan zaprosił Knopflera do wspólnego grania być może nie tylko z sympatii, ale także, że strachu przed frekwencją na własnych występach. W końcu 99% z nas nie pojechałoby do Berlina na koncert samego Dylana, a teraz nawet w przypadku kiedy połowa z nas wybierze piwo zamiast koncertu BD, to i tak zawsze kilkanaście osób więcej na widowni.

Nie wytrzymałem - jak śpiewał Młynarski - co to ma w ogóle być?

Pisanie takich rzeczy na podstawie POLSKIEGO forum FANÓW MARKA KNOPFLERA świadczy o okropnie ograniczonym, subiektywnym podejściu do muzyki.

Nie zapominajmy, że mamy do czynienia z Bobem Dylanem; jednym z najbardziej znanych artystów na świecie - laureatem Oscara, jednym z głównych faworytów do Nagrody Nobla. Przy nim Mark Knopfler wypada naprawdę blado (nie mówię o koncercie, ale o dorobku artystycznym).

Wiem, że miałem nic nie pisać, ale nadal czytam takie forum i nie potrafię nie zareagować, jak widzę takie brednie, których w dodatku nikt nie prostuje.

"Natomiast nie potrafię teraz oprzeć się wrażeniu, że Dylan zaprosił Knopflera do wspólnego grania być może nie tylko z sympatii, ale także, że strachu przed frekwencją na własnych występach" - a to już po prostu bzdura stulecia.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bob i Mark razem na trasie-Hannover 06.11 Dawid 12 29,520 16.08.2012, 08:06
Ostatni post: Chuckovskyyy
  Dire Straits & Mark Knopfler - Koncerty numitor 45 92,293 04.12.2011, 14:19
Ostatni post: adam82
  Brawo Za Koszulki Na Tour 2006 aaadam 9 27,725 26.08.2011, 17:24
Ostatni post: eliasz
  Londyńczycy na start Andrzej 232 301,416 03.06.2010, 18:41
Ostatni post: mirek
  Koszulki na tour 2010 :) Raingod 42 94,779 25.01.2010, 17:26
Ostatni post: Robson
  Występ na Trafalgar Square w Londynie Robson 16 30,460 01.12.2009, 18:23
Ostatni post: macsa
  Mark w WDR2! pablosan 105 122,094 03.10.2009, 21:09
Ostatni post: Ania_M
  Typy na Tour 2010 mirek 13 25,293 01.10.2009, 14:41
Ostatni post: filipk91
  David Knopfler na wyciągnięcie ręki macsa 0 8,089 02.09.2009, 22:48
Ostatni post: macsa
  Mark a publicznosc... MARTINEZ 4 14,380 15.03.2009, 18:26
Ostatni post: Ania_M

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości