Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bob Dylan i Mark Knopfler na trasie
Mark Knopfler
1. What It Is
2. Cleaning My Gun
3. Sailing To Philadelphia
4. Hill Farmer's Blues
5. Privateering (new MK song)
6. Song For Sonny Liston
7. Done With Bonaparte
8. Haul Away (new MK song)
9. Marbletown
10. Speedway At Nazareth
11. So Far Away

Bob Dylan
12. Leopard-Skin Pill-Box Hat (MK on guitar)
13. It's All Over Now, Baby Blue (BD & MK on guitars)
14. Things Have Changed (MK on guitar)
15. Tangled Up In Blue

Fakt troche za wczesnie wyjechalem Smutny ale mam nadzieje ze "chlopaki " teraz beda grac czesciej razem. A z drugiej strony czeka mnie koncert w Mannheim a tam mam o wiele blizej niz z Luxemburga Uśmiech
Odpowiedz
No to kamien z serca................bo juz myslalam ze musze sluchac pana Dylana ,a tak zrobie jak Mirek po koncercie Marka juz mnie nie ma.Prosze drodzy panowie nie straszyc ze mogli by znow razem grac ,no bo i po co? A tak na marginesie bedzie ktos na koncercie w Nurembergu?
Odpowiedz
Dylan zagrał tylko 4 kawałki?!
Love, Peace & Dire Straits
Odpowiedz
Zagral wiecej ale tutaj umiescilem tylko te, ktore byly z MK w zaszadzie powinny byc tylko 3.
Odpowiedz
Chcialbym sie podzielic wrazeniami z wczorajszego koncertu MK.
Wczesniej planowany wyjazd tak jak poprzednimi latami nie doszedl do skutku, bowiem zmarlo sie pewnej kobiecie i trzeba bylo ja przeprowadzic na tamten swiat. Niestety wypadlo to ww piatek popoludniu.
Po zakonczonych uroczystosciach ok 15, 20 , wsiadlem do samochodu i gazu na Luxemburg. wczesniej planowalem ze bede juz tam o tej godzinie by polowac na dzikiego Marka i jego druzyne. Ale plany maja to do siebie , ze czasami sie zmieniaja Uśmiech
Nic to. po 15 ruszylem w kierunku Rockhall, z ktora mam tylko dobre wspomnienia.
Autostrady niemieckie choc szybkie i piekne psuje sie rowniez, czego bylem swiadkiem. Co kilkanscie km jakies roboty, zaczalem sie nawet denerwowac, bo mysle zajade a tam pol Hali pelne (planowalem byc na 18). Nic to jade dalej, w luxemburgu natrafiam na duze korki (po 17 ludzie go home po pracy) Jade cierpliwie, w miedzyczasie dzwonie do Dziadka i Soni z pytaniem : czy wieluludzi juz przed drzwiami, "jest troche ale spokojnie, z kilku kilometrow widze czesc industrialna Esch sur Alzette, i Rockhall. Jestem na miejscu, zostawiam woz na parkingu i ide do Rockhall. Tam spotykam Sonie i Marka stoja w kolejce, przed Hala kilkaset osob, ale jakos wcinam sie do kolejki istoimy rzem z DziadkamiUśmiech. Na przodzie widze starych znajomych z Francji, ktorzy jezdza za Markiem , gdzie moznaUśmiech pokazuje im reingodowa koszulke i mowie to specjalna edycjaUśmiech jedna koszulke wdziewa Marek DziadekUśmiech o 18,35 otwiera sie "entrance" i ludzie w pieciu rzedach przechodza przez bramki, w naszej bramce sa problemy ze skanerem, kolejka wolniej idzie ale idzie. Mijamy bramki i dyla pod scene, tam juz niezly tlumek przyklejony do barierek czeka na koncert. My ustawiamy sie lekko z lewej strony od mikrofonu Marka ale naprzeciw Johna Skrzypka MuzykantaUśmiech. Czas biegnie powoli, w tle muzyka, obok nas ludzie roznych narodowosci francuzi, niemcy, holendrzy, belgowie, luksemburczycy, no i my z Polski rodem. O 20.00 gasna swiata , krotka zapowiedz i wchodzi kamanda Marka na scene, na poczatek What is thisUśmiech Zagrane swietnie, z zebem, publika szaleje;
Clenning my Gun - ale energia , Marka i chlopakow nosi po scenie, zarabiasta muza, Faktycznie Mark na swoich nogach jest lepszy niz na tej krzslowej nodze z poprzedniego roku. Nosi go po scenie i muzykow rowniez, Jas Muzykant z gitara poezja w mocnym wydaniu.
Pozniej STP chlopaki odpoczywaja, znowu piekne dzwieki, Mark zamyka oczy i odplywaUśmiech;
HFB znowu spokojny poczatek, dwie cytry towarzysza Markowi, pozniej wcghodzi perkusja i jest czadowo,
Preiveteering - Mark zapowiada piosenke , mowi ze gra jatutaj poraz pierwszy ale ma nadzieje ze nie ostatniUśmiech Mark z pudlem szantuje, pozniej wchodza inni muzyce do akcji, utwor jest swietny, ma rowniez wielka mocUśmiech
Song For Sonny - zostaje ich trzech. Mark, Glen z wielkim z basem i Ianto. Mark z nowa morska gitaraUśmiech znowu sie zapomina i brnie w improwizacje; bardzo mocny numer wieczoru.
Bonaparte rowniez przybyl do Rockhall i rozweselil zwlaszcza damska czesc widowni, obserwowalem reakcje, choc sam mam dosyc tego utworu, powiem szczerze , ze chetnie go wysluchalem, mam wrazenie, ze mocniej zostal zagrany jesli chodzi o perkusje.
Haul Away - spokojniutki wyciszajacy romantyczny, cos pieknego balsam dla duszy, nie ma w nim wielu sztuczek gitarowych, ale pozostale instrumenty nadaja mu specyficznego klimatu, miodzik
Marbletown - wiecie jak jest grany , znowu swietnie, Popisy daja Glen , i Jasio
Speedway - Kurde rozrywa uszy ale i powietrze, dawno nie slyszalem tak dobrej wersji, znowu Marka nosi po scenie , raz w prawo raz w lewo, prawdziwy majstersztyk, jesli chodzi o energie, narastanie napiecia i wirtuozerie

Owacje , owacje,
Chlopaki koncza, mowie do Dziadka za krotko gral, moglby Dylan przychorowac i wtedy Mark by gral dalej. Zespol Marka zegna sie z publika, chlopaki schodza sie znowu by porozmawiac , co zagraja na bis. Oczywiscie nie wiedza Uśmiech, Zastanawiaja sie i po dlugich pertraktacjach "decyduja", tym razem Los padl na So far awayUśmiech
Jedyna pisenka Dire Straits , ludzie szaleja, publika krzyczy. Mark znowu nie stoi w miejscu lecz sobie tanczyUśmiech i KONIEC
Koncert za Krotki jak dla mnie. Mark w bardzo dobrej kondycji glosowej i fizycznej, i napewno mial dobry humor, bo czesto sie usmiechal i do publiki jak i do swoich grajkow. 21,15 koniec koncertu.
Naglosnienie zyleta, wszystko slychac czy z przodu czy z tyluUśmiech poezja spiewanaUśmiech
Ludkow ok 6, 5 tys miejsca stojace lub podpierajace ( barierki)
Na koncert Dylana nie zostalem, trzeba bylo czekac ponad pol godzina a z drugiej strony tak mnie nie ciagnelo. Troche szkoduje bo Mark wystapil na poczatku z Dylanem, ale mam nadzieje ze ich zobacze w Mannheim.
Zreszta daleka droga mnie czekala i mglaUśmiech Dla samego Marka warto bylo wydac te kilkadziesiat euro i tam byc. Polecam, szykujcie sie na piekny koncertUśmiech W domu zameldowalem sie ok polnocy.
Zwariowany dzien to bylUśmiech


Załączone pliki
.jpg   IMG00030-20111021-2111.jpg (Rozmiar: 85.41 KB / Pobrań: 27)
.jpg   IMG00022-20111021-2009.jpg (Rozmiar: 87.56 KB / Pobrań: 27)
Odpowiedz
Ma opaskę uciskową na nadgarstku..ścięgna?
Odpowiedz
Tak ma wlasnie mialem o tym napisac, na lewej rece. Mimo to czaduje niezleUśmiech
Odpowiedz
A jak reagują fani Boba na set MK?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
fajne zdjęcia
Odpowiedz
Nie ma reguly stali kolo nas ludzie ktorzy bili bravo ale i stali tacy, ktorzy czekali na Boba. Tez bym chyba podobnie reagowal przy muzyce Dylana.
Odpowiedz
Czyli "Haul Away" Mirku oceniasz jako kolejną perełkę?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
Piękna opowieść Mirek, ja już chcę na koncert!
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Odpowiedz
Oczywiscie Robsonie, klejnocikUśmiech
Odpowiedz
Ja już też nie moge sie doczekać. Tydzień.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
A ja za trzy dnie nastepny koncert , juz sie cieszeUśmiech
Odpowiedz
Szczęściarz... tak trzymaj, w końcu naszą dewizą jest carpe diem...
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Odpowiedz
carpe diem i memento mori Uśmiech
Odpowiedz
No tak, nie da się ukryć Oczko
„ten sławny koncert DS z Bazylei” … „zdarlem te tasme do czarno-bialosci....”
Odpowiedz
Jeszecze o Luksemburgu: około czwartej docieramy przed bramę dla „pojazdów uprzywilejowanych”, gdzie ostatnio udało mi się zdobyć autograf Marka. Dołączamy do niedużej grupy fanów, którzy przybyli tu już wcześniej. Rzeczywiście niebawem pojawia się czarna limuzyna, z której wystawia głowę Mark, pytając czy jest Mirek, i czy ma dla niego nową koszulkę Wojtka z forum knopfler pl. Kiedy tłumaczymy, że Mirek jeszcze nie dojechał, zły Mark podnosi boczną szybę, i odpowiadając, że za to nie dostaniemy dziś żadnego autografu, znika za pilnie strzeżoną bramą.... (to oczywiście żart) Naprawdę stoimy z poznanymi przed rokiem Francuzami, i z nadzieją, że uda nam się zobaczyć Marka przed koncertem. Oni mają przygotowaną gitarę, ja zrobione zdjęcie MK, ciekaw jestem czy je podpisze... Od ochraniarza dowiadujemy się, że Knopfler przyjechał już około południa, i chyba dotąd nie opuścił tego obiektu. Jeszcze nadjeżdżają dwa czarne autobusy, parkując za bramą w ten sposób, że nie można zobaczyć wysiadających pasażerów. Dochodzi 17, rezygnujemy więc z czekania na tyłach, by dołączyć do tłumu gromadzącego się przed głównym wejściem. Po drodze rozmawiam z chłopakiem z Dortmundu: opowiada, że otrzymał już autograf Marka po jakimś koncercie promocyjnym w Londynie, że ujęła go jego grzeczność i kultura. I że Mark nie chciał podpisywać tylko gitar. Pamiętam, przed rokiem Mark też nie złożył podpisu na czerwonej gitarze jednego z czekających i dziś fanów z Francji. Wydaje się, że zdobycie autografu Marka na gitarze staje się najwyższym stopiem uprzywilejowania:... (Kooba, ty szczęściarzu!) Niebawem pojawia się Mirek, besztając mnie, jak mogłem ubrać teraz zwykły sweter: bez szans na opór muszę założyć nową, niebieską, forumową koszulkę XXL: wzbudza ona duże zainteresowanie wśród czekających. Mimo zimna, czas płynie szybko. Widząc tradycyjne, na porządnym kartonie kolorowo wykonane bilety trochę zaczynam się martwić: pierwszy raz wchodzę za pomocą wydrukowej na moim komputerze kartki, z kreskowym kodem. Mirek pociesza mnie, że to funkcjonuje, i nie będzie problemu. Na szczęście udaje się, i około dziewiętnastej po krótkim sprincie, zdobywamy czwarty rząd przed sceną. Rozmowiamy z Sonią i Mirkiem o Marku, forum i już dochodzi osma. Wychodzi Jasio muzykant i zaczyna stroić skrzypce, co oznacza, że koncert zacznie się niebawem. Jeszcze tylko krótka oficjalna zapowiedź (tym razem nie zawiera prośby Marka o nierobienie zdjęć) i płyną pierwsze takty muzyki. Początkowo Markowi jakby coś nie pasuje, grając odwraca się parę razy do Jasia, krzywi twarz. Ale to tylko przy pierwszym What It Is. Akustyka jest dobra od samego początku, a Mark rozkręca się coraz bardziej. Słynnego krzesełka tym razem wcale nie ma na scenie. Jeżeli ktoś, na podstawie spokojnych piosenek z ostatnich płyt chciałby wyrobić sobie obraz o klimacie tego koncertu, będzie się mylił bardzo. Choć grany jest tylko jeden kawałek z repertuaru DS (na bis) Mark wcale nie zapomniał tego muzycznego okresu. Brak np. Sułtanów: ale zmiana tempa , wyciszenie instrumentów, by znowu powrócić do początkowego rytmu, i „odjechać” na zakończenie przy Marbletown zdaje się przypominać ten sprawdzony schemat. Do tego jeszcze „przegadywanie” się z Jasiem, dialog gitary i skrzypiec są po prostu rewelacyjne. Dynamika z jaką wykonywany jest Speedway At Nazareth kojarzy mi się z koncertowym TR, - ta sama perfekcja i szybkość przelatywania po progach. Nowe kawałki, szczególnie Privateering słyszany pierwszy raz budzi po prostu podziw! Generalnie mogę tylko podzielić zachywyt Mirka zamieszczony w jego recenzji. Po występie pana MK. Następuje przerwa i prztygotowania do gry Boba Dylana. W tym czasie wycofujemy się spod sceny by trochę ochłonąć. Zartujemy, co powiedziałby Bob, gdyby nagle teraz wszyscy zaczęli opuszczać salę... Zegnamy się z Mirkiem, który musi jechać do domu, wychodzimy z Sonią na chwilę na zewnątrz. Po około dwudziestu min. słyszymy dzwięki grane na żywo. Albo – myślę - ktoś gra totalnie pod Marka, albo ...? Wchodzimy na płytę – pełna ludzi, i z daleka widać znaną już sylwetkę Marka, obok – pana Dylana w białym kapeluszu. Musimy zostać całkiem z tyłu – nawet nie ma szans by „przeskoczyć” parę rzędów. W trzy pierwsze piosenki kapitalnie wpisuje się Mark. Dalej i bez niego zespół gra ostro (kto by pomyślał, że Bob ma 70 lat!) płyną rockowe, rytmiczne melodie. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni, na żywo Dylan znacznie lepszy niż z płyty. Sonia i ludziska są zachwyceni.
Próbuję porównać te dwa następujące koncerty: Mark po zakończeniu występu pozostawia niedosyt: chciałoby się, by jego występ jeszcze twał i trwał... Dylan słuchany dłużej trochę zaczyna męczyć . Ostre brzmienie gitary Marka jest tonowane przez jego niski, ciepły głos, nienachalne skrzypce. Bob – wykrzykuje jakby ostatnie wersy piosenek swym piskliwie zachrypniętym głosem, do tego dokłada harmonikę. Występ Knopflera jest muzycznie zróżnicowany, Dylan brzmi bardziej monotonnie Instrumenty folkowe w zespole Marka zostają tak naprawdę docenione dopiero w zestawieniu z surowym brzmieniem gitar Dylana, teraz czuje się ich brak. I różnica największa, znana: brzmienia gitary Knopflera nie da się usłyszeć w żadnym innym zespole. Być może na moją zbyt krytyczną ocenę występu Dylana ma wpływ fakt, że słuchałem go po ośmiu godzinach stania: inne zdanie będą mieli ci, którzy cały koncert odbierać będą siedząc. Sumując – Knopfler to dla mnie mistrzostwo świata, Dylan – nauczyciel, którego przerósł dawny uczeń.
Odpowiedz
dziadek napisał(a):Sumując – Knopfler to dla mnie mistrzostwo świata, Dylan – nauczyciel, którego przerósł dawny uczeń.

Tylko inspiracja, nie nauczyciel. Poza tym oglądając Dylana z tych ostatnich koncertów na YouTube męczy się On i męczę się ja. Facet już nie ma tej lekkości co kiedyś np. na płycie Under red Sky 1990. Zdziadział i tyle a może inaczej, stetryczał Uśmiech
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bob i Mark razem na trasie-Hannover 06.11 Dawid 12 29,520 16.08.2012, 08:06
Ostatni post: Chuckovskyyy
  Dire Straits & Mark Knopfler - Koncerty numitor 45 92,293 04.12.2011, 14:19
Ostatni post: adam82
  Brawo Za Koszulki Na Tour 2006 aaadam 9 27,725 26.08.2011, 17:24
Ostatni post: eliasz
  Londyńczycy na start Andrzej 232 301,414 03.06.2010, 18:41
Ostatni post: mirek
  Koszulki na tour 2010 :) Raingod 42 94,779 25.01.2010, 17:26
Ostatni post: Robson
  Występ na Trafalgar Square w Londynie Robson 16 30,458 01.12.2009, 18:23
Ostatni post: macsa
  Mark w WDR2! pablosan 105 122,094 03.10.2009, 21:09
Ostatni post: Ania_M
  Typy na Tour 2010 mirek 13 25,290 01.10.2009, 14:41
Ostatni post: filipk91
  David Knopfler na wyciągnięcie ręki macsa 0 8,089 02.09.2009, 22:48
Ostatni post: macsa
  Mark a publicznosc... MARTINEZ 4 14,379 15.03.2009, 18:26
Ostatni post: Ania_M

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości