22.03.2006, 18:34
Pamiętam, tego dnia grałem ze znajomymi i ówczesnš narzeczonš w bingo, w nieistniejšcym już salonie na w. Marcinie w Poznaniu. Nawet mi szło - linia, linia, bingo. Ale cały czas mylałem tylko o tym, jak tu się wymknšć do domu, żeby nagrać audycję. No i skończyło się prawie kłótniš. Zanim zabawa rozkręciła się na dobre, już się skończyła. A i tak spóniłem się i włšczyłem nagrywanie z opónieniem...
Ale też mam to na kasecie.
Ale też mam to na kasecie.

