10.05.2013, 13:18
Dwa lata oczekiwan na koncert Marka,
2 godziny koncertu i niedosyt, dlaczego tak krotko
.
Dlatego postanowilem jeszcze za Markiem pojezdzic, relacje beda pozniej
Siedzialem w pierwszym rzedzie sektorze A4, zaraz pod kolumnami i przed nimi, wiec akustycznie mialem bajkowo, wizualnie rowniez, siedzialem niedlaeko Hillbilego zywiolowo reagujacego na kazdy utwor Marka i kolo Marcina-krk.
Tyle juz zostalo napisane na temat koncertu, wiec napewno ameryki nie odkryje, a tym bardziej Lodzi.
Dla mnie koncert rewelacja, bardzo mile zaskoczenie w postaci 5.15; przepiekne Marbletown, zmiatajacy Speedway i koncowka z Brothers (barierka na brzuchu
) obok Robsona.
Chcialem Kingdom of gold ale to napewno bedzie we Frankfurcie
.
Moje wrazenia koncertowe zaczely sie juz wczesniej kiedy to przed godzina 16.00 pojawily sie trzy czarne Range Rovery. 100 m od bramy wjazdowej do Atlas Areny jakas bojowka zbrojna "Knopflerowa Al kaida" postanowila zrobic zamach na Marka, a moze bardziej na autograf Mistrza.
Range Rovery zostaly zatrzymane a Pan Mark "musial" wyjsc z Range Rovera i udac sie na skrzyzowanie by pertfraktowac z Al kaida warunki przejazdu do Areny.
Wygladalo to dziwnie, moze i groznie z jednej strony a z drugiej ku pociesze 5 fanow, miedzy innymi mojej, moglismy spotkac Marka "na ulicy". Co bys zrobil, gdybys spotkal Marka na ulicy???? kiedys padlo pytanie. Hmm nic, ja nic cieszylem sie mialem sporo emocji, zamurowalo mnie, pozniej tylko krzyknalem Mark i sucho sie zrobilo w gardle. Dlatego poszedlem na Carlsberga.
Niestety ochrona nie dopuscila nas do Marka blizej niz na 2 metry.
AHa i jeszcze jedno:
Jak to sie u nas na Wschodzie GADA: LUDZIE PISZTA RELACJE
2 godziny koncertu i niedosyt, dlaczego tak krotko
.Dlatego postanowilem jeszcze za Markiem pojezdzic, relacje beda pozniej

Siedzialem w pierwszym rzedzie sektorze A4, zaraz pod kolumnami i przed nimi, wiec akustycznie mialem bajkowo, wizualnie rowniez, siedzialem niedlaeko Hillbilego zywiolowo reagujacego na kazdy utwor Marka i kolo Marcina-krk.
Tyle juz zostalo napisane na temat koncertu, wiec napewno ameryki nie odkryje, a tym bardziej Lodzi.
Dla mnie koncert rewelacja, bardzo mile zaskoczenie w postaci 5.15; przepiekne Marbletown, zmiatajacy Speedway i koncowka z Brothers (barierka na brzuchu
) obok Robsona.Chcialem Kingdom of gold ale to napewno bedzie we Frankfurcie
.Moje wrazenia koncertowe zaczely sie juz wczesniej kiedy to przed godzina 16.00 pojawily sie trzy czarne Range Rovery. 100 m od bramy wjazdowej do Atlas Areny jakas bojowka zbrojna "Knopflerowa Al kaida" postanowila zrobic zamach na Marka, a moze bardziej na autograf Mistrza.
Range Rovery zostaly zatrzymane a Pan Mark "musial" wyjsc z Range Rovera i udac sie na skrzyzowanie by pertfraktowac z Al kaida warunki przejazdu do Areny.
Wygladalo to dziwnie, moze i groznie z jednej strony a z drugiej ku pociesze 5 fanow, miedzy innymi mojej, moglismy spotkac Marka "na ulicy". Co bys zrobil, gdybys spotkal Marka na ulicy???? kiedys padlo pytanie. Hmm nic, ja nic cieszylem sie mialem sporo emocji, zamurowalo mnie, pozniej tylko krzyknalem Mark i sucho sie zrobilo w gardle. Dlatego poszedlem na Carlsberga.
Niestety ochrona nie dopuscila nas do Marka blizej niz na 2 metry.
AHa i jeszcze jedno:
Jak to sie u nas na Wschodzie GADA: LUDZIE PISZTA RELACJE

