na scenę wchodzi Mark z zespołem
nie wierzę
Maciek pożycza mi lornetkę
przyciskam spazmatycznie do oczu..
Mark
pierwsze dźwieki, i kończa się resztki mojej kontroli....
nie ma odwrotu
palą mnie policzki, burza emocji, uczuć, wdzieczności, wszystko wali się na mnie w jednej sekundzie
znajome melodie, wersy znane na pamięć.
i Jego obecność, tuz przede mną
daleko, bo daleko, ale przecież jest
kręce się, wiercę się
Tomek raz po raz podaje mi lornetkę zebym mogła popatrzeć
Wacek cierpliwie przekazuje ją do moich rąk, i znów do tomkowych... i tak kilka razy...
wiecie co to znaczy jak ktoś sam z własnej nieprzymuszonej woli wciska wam lornetkę do ręki..? przedmiot który dla niego samego w tej samej chwili jest ogromnie ważny...?
nie muszę prosić
otrzymuję dawkę niesamowitej, bezinteresownej życzliwości
jak w rodzinie
" chcesz?"
"pewnie!"
dzieki, Tomek
dzieki, Karolina
nie wierzę
Maciek pożycza mi lornetkę
przyciskam spazmatycznie do oczu..
Mark
pierwsze dźwieki, i kończa się resztki mojej kontroli....
nie ma odwrotu
palą mnie policzki, burza emocji, uczuć, wdzieczności, wszystko wali się na mnie w jednej sekundzie
znajome melodie, wersy znane na pamięć.
i Jego obecność, tuz przede mną
daleko, bo daleko, ale przecież jest
kręce się, wiercę się
Tomek raz po raz podaje mi lornetkę zebym mogła popatrzeć
Wacek cierpliwie przekazuje ją do moich rąk, i znów do tomkowych... i tak kilka razy...
wiecie co to znaczy jak ktoś sam z własnej nieprzymuszonej woli wciska wam lornetkę do ręki..? przedmiot który dla niego samego w tej samej chwili jest ogromnie ważny...?
nie muszę prosić
otrzymuję dawkę niesamowitej, bezinteresownej życzliwości
jak w rodzinie
" chcesz?"
"pewnie!"
dzieki, Tomek
dzieki, Karolina

