14.10.2009, 22:52
Autor: marcin kwiek
The Ragpicker's Dream
Kiedy nadeszły święta
Biały zimowy czas
Żebrak i Kolejowy Król
Wypatrywali gwiazd
W kubkach chlupał alkohol gdy
Tak patrzeli przez mgłę
Wagon poniósł ich rytmem swym
W bezdomny sen
Whisky cały czas leje się
Zimne piwo na stół
Ja i towarzysz mój
Niczym klienci tu
Zamawiamy stek z grilla
Ciepłe grzanki i ser
Dwie kawy z mlekiem
I po jednym na sen
Zachwiał się Król Kolei
Po czym wziął głębszy haust
I jak Święty Mikołaj gnał
Po dachach miast
Nagle zerknął do okna
Gdzie w ród płomieni wiec
Ujrzał rodzinne święta
W bezdomnym śnie
Wszyscy siedli przy stole
W kącie choinki blask
Muzyka zmieszała się
Z zapachem ciast
Moc napitków i potraw
Lody i krem
I prezentów pod drzewkiem stos
W bezdomnym śnie
Wszystko cały czas kręci się
Szklanki z piwem na stół
Ja i towarzysz mój
Niczym obsługa tu
Masz tu jeszcze dziesiątkę
Za twój uśmiech i gest
Nalej jeszcze dwa razy
Przecież tak zimno jest
Żebrak i Kolejowy Król
Tańczą uliczny walc
Ale już przeganiają ich
Ci co mają swój dach
Poszli dalej śpiewając bo
Wyruszają tam gdzie
Świąteczny czeka dom
W bezdomnym śnie
Chwieje się Król Kolei
Żebrak przewraca się
I jak worek ziemniaków
Ciężko pada na śnieg
Otrzepują się z puchu
Białe postacie dwie
Dom dla włóczęgi
W bezdomnym śnie
Wszystko cały czas kręci się
Kapią do piwa łzy
Ja i towarzysz mój
Niczym nastrój tych dni
Mroźny wiatr od północy
Prośby pod niebo śle
Dobrych dni i wesołych świąt
W bezdomnym śnie
The Ragpicker's Dream
Kiedy nadeszły święta
Biały zimowy czas
Żebrak i Kolejowy Król
Wypatrywali gwiazd
W kubkach chlupał alkohol gdy
Tak patrzeli przez mgłę
Wagon poniósł ich rytmem swym
W bezdomny sen
Whisky cały czas leje się
Zimne piwo na stół
Ja i towarzysz mój
Niczym klienci tu
Zamawiamy stek z grilla
Ciepłe grzanki i ser
Dwie kawy z mlekiem
I po jednym na sen
Zachwiał się Król Kolei
Po czym wziął głębszy haust
I jak Święty Mikołaj gnał
Po dachach miast
Nagle zerknął do okna
Gdzie w ród płomieni wiec
Ujrzał rodzinne święta
W bezdomnym śnie
Wszyscy siedli przy stole
W kącie choinki blask
Muzyka zmieszała się
Z zapachem ciast
Moc napitków i potraw
Lody i krem
I prezentów pod drzewkiem stos
W bezdomnym śnie
Wszystko cały czas kręci się
Szklanki z piwem na stół
Ja i towarzysz mój
Niczym obsługa tu
Masz tu jeszcze dziesiątkę
Za twój uśmiech i gest
Nalej jeszcze dwa razy
Przecież tak zimno jest
Żebrak i Kolejowy Król
Tańczą uliczny walc
Ale już przeganiają ich
Ci co mają swój dach
Poszli dalej śpiewając bo
Wyruszają tam gdzie
Świąteczny czeka dom
W bezdomnym śnie
Chwieje się Król Kolei
Żebrak przewraca się
I jak worek ziemniaków
Ciężko pada na śnieg
Otrzepują się z puchu
Białe postacie dwie
Dom dla włóczęgi
W bezdomnym śnie
Wszystko cały czas kręci się
Kapią do piwa łzy
Ja i towarzysz mój
Niczym nastrój tych dni
Mroźny wiatr od północy
Prośby pod niebo śle
Dobrych dni i wesołych świąt
W bezdomnym śnie

