Z tą herbatką podczas koncertu w Berlinie przypomina mi sie pewien epizod.
Gdy Mark podniósł kubek, moja żona (stojąca przy scenie) z całych sił krzykneła "Tee", totalnie spalając Markowi numer, który miał rozśmieszyć publikę. Zaskoczony Mark uśmiechnął się, kierując wzrok w strone mojej małżonki. Kiwnięciem głowy dał do zrozumienia, że nie ma o to żalu, a wręcz przeciwnie jest zadowolony,że co niektórzy przychodzą na Jego koncert nie poraz pierwszy.
Widocznie ludzie,na każdym kolejnym koncercie dopatrują sie czegoś innego i ciągle czują niedosyt, przychodząc kolejny raz.
A co powiedzie na fakt, gdy Mark zgrywa płytę koncertową. Wybiera koncert, który według Jego uznania, jest najlepiej zagrany, zainterpretowany, nagłośniony, zaaranżowany ect......
Na efekt koncertu wiele czynników ma wpływ, choćby nawet predyspozycja muzyków, zachowanie publiczności, dlatego nie mogę się zgodzić, że każdy koncert jest taki sam.
Nie zamierzam wchodzić w konflikt z poglądami Hillbiliego i Seski, ale daje argumenty do ponownego przemyślenia, czy aby napewno tak jest, ażeby każdy koncert był taki sam.
Gdy Mark podniósł kubek, moja żona (stojąca przy scenie) z całych sił krzykneła "Tee", totalnie spalając Markowi numer, który miał rozśmieszyć publikę. Zaskoczony Mark uśmiechnął się, kierując wzrok w strone mojej małżonki. Kiwnięciem głowy dał do zrozumienia, że nie ma o to żalu, a wręcz przeciwnie jest zadowolony,że co niektórzy przychodzą na Jego koncert nie poraz pierwszy.
Widocznie ludzie,na każdym kolejnym koncercie dopatrują sie czegoś innego i ciągle czują niedosyt, przychodząc kolejny raz.
A co powiedzie na fakt, gdy Mark zgrywa płytę koncertową. Wybiera koncert, który według Jego uznania, jest najlepiej zagrany, zainterpretowany, nagłośniony, zaaranżowany ect......
Na efekt koncertu wiele czynników ma wpływ, choćby nawet predyspozycja muzyków, zachowanie publiczności, dlatego nie mogę się zgodzić, że każdy koncert jest taki sam.
Nie zamierzam wchodzić w konflikt z poglądami Hillbiliego i Seski, ale daje argumenty do ponownego przemyślenia, czy aby napewno tak jest, ażeby każdy koncert był taki sam.
We are the sultans of swing...

