22.07.2009, 14:41
Autor: marcin kwiek
Dawno temu człowiek ruszył w wielki kraj
Niosąc na swych plecach wszystko to co miał
Rzucił swój dobytek w miejscu które wybrał sam
I założył dom pośród traw
Wybudował chatę, oborę dla krów
Potem jego śladem inni przyszli tu
Nie ruszyli dalej i nie cofnęli się
Tutaj pracowali na swój chleb
Zaorali ziemię by dawała plon
Potem przyszły szkoły, kościoły i sąd
Przybyli prawnicy z tysiącami swoich akt
I narodził się telegraficzny szlak
Powstały kopalnie na obrzeżach miast
Potem było ciężko, nastał wojny czas
A telegraf śpiewał pieśni z miejsc gdzie płonął świat
I docierał dalej, dalej wciąż z biegiem lat
Jak rwąca rzeka
Ostrzegają w radiu w nocy będzie mróz
Ludzie jadą z fabryk do domów i snów
Na sześć pasów ruchu
Trzy suną powoli
Lubiłem swoją pracę, teraz nie mam z czego żyć
Mam prawo pracować, ale nie ma dla mnie nic
Dzisiaj oni mówią, że zapłacić trzeba dług
Roztrzaskali naszych marzeń świat o bruk
A ptaki tak wysoko jak telegrafu drut
Zawsze mogą uciec gdy dokucza deszcz i chłód
Słyszysz jak śpiewają czują już wolno ci smak
Lecą gdzie telegraficzny szlak
Mógłbym już zapomnieć, lecz pamiętam wciąż te dni
Gdy życie było rajdem w stronę najpiękniejszych chwil
Przechylała głowę, w moich włosach twoja dłoń
Dzisiaj obojętność nadaje życiu ton
Lecz uwierz mi kochanie, zabiorę cię stąd
Odnajdę gdzie nadzieję i pofruniemy z nią
Daleko od chmur deszczu, zdewastowanych miejsc
Od gniewu i od ulic, którymi strach jest przejść
Od nienawiści w oczach i czasów pełnych burz
Widziałem desperację, która chwyta za nóż
I nie chcę widzieć tego już
Klucz wędrownych ptaków daje do odlotu znak
Niech prowadzi nas telegraficzny szlak
Dawno temu człowiek ruszył w wielki kraj
Niosąc na swych plecach wszystko to co miał
Rzucił swój dobytek w miejscu które wybrał sam
I założył dom pośród traw
Wybudował chatę, oborę dla krów
Potem jego śladem inni przyszli tu
Nie ruszyli dalej i nie cofnęli się
Tutaj pracowali na swój chleb
Zaorali ziemię by dawała plon
Potem przyszły szkoły, kościoły i sąd
Przybyli prawnicy z tysiącami swoich akt
I narodził się telegraficzny szlak
Powstały kopalnie na obrzeżach miast
Potem było ciężko, nastał wojny czas
A telegraf śpiewał pieśni z miejsc gdzie płonął świat
I docierał dalej, dalej wciąż z biegiem lat
Jak rwąca rzeka
Ostrzegają w radiu w nocy będzie mróz
Ludzie jadą z fabryk do domów i snów
Na sześć pasów ruchu
Trzy suną powoli
Lubiłem swoją pracę, teraz nie mam z czego żyć
Mam prawo pracować, ale nie ma dla mnie nic
Dzisiaj oni mówią, że zapłacić trzeba dług
Roztrzaskali naszych marzeń świat o bruk
A ptaki tak wysoko jak telegrafu drut
Zawsze mogą uciec gdy dokucza deszcz i chłód
Słyszysz jak śpiewają czują już wolno ci smak
Lecą gdzie telegraficzny szlak
Mógłbym już zapomnieć, lecz pamiętam wciąż te dni
Gdy życie było rajdem w stronę najpiękniejszych chwil
Przechylała głowę, w moich włosach twoja dłoń
Dzisiaj obojętność nadaje życiu ton
Lecz uwierz mi kochanie, zabiorę cię stąd
Odnajdę gdzie nadzieję i pofruniemy z nią
Daleko od chmur deszczu, zdewastowanych miejsc
Od gniewu i od ulic, którymi strach jest przejść
Od nienawiści w oczach i czasów pełnych burz
Widziałem desperację, która chwyta za nóż
I nie chcę widzieć tego już
Klucz wędrownych ptaków daje do odlotu znak
Niech prowadzi nas telegraficzny szlak

