21.06.2005, 18:08
W sumie jak kupujemy bootlegi to się nie zastanawiamy, kto je zrobił; myślimy o tym, że je chcemy mieć
Jednak wątpliwości pozostają. Kiedy pojawiła się informacja, że polskie bootlegi są przez kogoś oferowane (chyba też przez tego Holendra, nie pamiętam) czułem pewien niesmak - Marti i Grześ fatygowali się, by wnieść sprzęt, nagrać i obrobić dźwięk a potem gość bierze kasę za samo przegrywanie. Już nie mówiąc o tym, że pieniądze za nagranie należą się przede wszytkim artyście.
Jednak wątpliwości pozostają. Kiedy pojawiła się informacja, że polskie bootlegi są przez kogoś oferowane (chyba też przez tego Holendra, nie pamiętam) czułem pewien niesmak - Marti i Grześ fatygowali się, by wnieść sprzęt, nagrać i obrobić dźwięk a potem gość bierze kasę za samo przegrywanie. Już nie mówiąc o tym, że pieniądze za nagranie należą się przede wszytkim artyście.
A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
Well the hen's alright but the harp is everything

