05.07.2008, 19:47
To moja ulubiona płyta DS, ale postaram się być obiektywny. Otóż wydaje mi się, że nie jest tak równa jak BIA, sš tu jednak wyranie słabsze momenty, ale sš i rzeczy genialne. On Every Street pokazuje jakš drogę Knopfler przebył od debiutu. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że OES stanowi syntezę, wczesnego, gitarowo-balladowego Dire Straits z tym póniejszym, bogatym aranżacyjnie i nieco progresywnym. Generalnie jednak nie ma tu rozbudowanych kompozycji, co jest jakim ukłonem w stronę wczesnego DS. Również samo brzmienie, wydaje się bardziej surowe niż na BIA. Mniej tutaj klawiszy, produkcja nie jest już tak perfekcyjna, ale to raczej argument na plus, bo na poczštku lat 90-tych raczej odchodzono od perfekcyjnego brzmienia na rzecz większego "brudu". Ograniczono więc nieco rolę klawiszowców, mało tu w ogóle typowych klawiszowych solówek, dominujš razcej klimatyczne podkłady. Wyeksponowano za to gitary, a szczególnie słyszalny jest Paul Franklin grajšcy na gitarze hawajskiej, co sprawia, że płyta może brzmień nieco "amerykańsko". Ale mimo powrotu niektóych elemntó wczesnego DS, OES jest raczej kontynuacjš BIA. Nie zgadzam się też z opiniami, że ta płyta odstaje stylistycznie od wydawnictw wczeniejszych. No bo właciwie gdy się jej przyjrzeć, to jedynie w How Long i w pewnym sensie Ticket To Heaven sš nawišzania do country. Reszta utworów to raczej kontynuacja tego co już kiedy było, tyle że w sposób jeszcze bardziej dopieszczony. Takie When It Comes To You w nieco surowszej aranżacji mogłoby spokojnie trafić na debiut, spokojne, gitarowe granie w Iron Hand też już było nieraz przerabiane (w Water Of Love i Romeo And Juliet chociażby). Żywe rockabily w The Bug to jakby kontynuacja linii wytyczonej przez Industrial Disease i Walk Of Life. Z kolei mroczna linia melodyczna i przepiękna solówka Knopflera w You And Your Friend przywodzi na myl Brothers In Arms. Heavy Fuel (chyba najbardziej nieudany numer na płycie) można uznać za próbę zdyskontowania sukcesu Money For Nothing, jednak raczej nie obcujemy tutaj z twóczym rozwinięciem elementów tamtej kompozycji, a razcej z niezbyt udolnym naladownictwem. Co do Calling Elvis, to wbrew przekonaniom wielu krytyków uważam, że słusznie został wybrany na singiel. Nie jest to tak oczywisty przebój jak Money For Nothing czy Walk of Life, ale chyba ciekawszy od tamtej kompozycji, a charakterystyczna zagrywka klawiszy, nadaje tej kompozycji doć "nieziemski" klimat, co zresztš wietnie unaocznił klip do tegoż utworu. On Every Street to klasa sama w sobie, ta piosenka chyba nie wymaga rekomendacji. Kolejny przykład na to, jak wiele można osišgnšć najprostszymi rodkami. Planet Of New Orleans to kolejny krok w rozwoju muzycznym zespołu, ten nieco mroczny, progresywny utwór zahacza miejscami o rejony jazzrockowe i wietnie się rozwija pod względem harmonicznym. Fade To Black to spokojny, doc klimatyczny blues, jednak jak dla mnie zbyt smętny i monotonny. Znacznie lepiej prezentuje się The Party, okraszony dęciakami, z charakterystycznš melodeklamacjš Marka...

