08.05.2008, 08:40
Tak, też widziałem to zajcie. Na lewo ode mnie wynosili za fraki jednego człowieka. Pierwsze, co mi przyszło do głowy to to, że chciał przez bramki przejć, palił marychę, czy co... Ale nie przyszło mi do głowy, że takie traktowanie dotyczyło wniesienia aparatu!! Kurczę, oni go tak prowadzili, jakby to nie wiem, co to za przestępca był. Popychali, itd. Usłyszałem tylko z jego ust: "Panowie, spokojnie...". I tyle. Smutne.

