05.05.2008, 20:46
Dla mnie to najlepszy koncert Marka, a co za tym idzie brakuje słów, żeby to wszystko opisac. Dzisiaj jeden z Fanow napisal do mnie takowego smsa, cytuje:
"Ważne, że jak człowiek dostanie po głowie, to zawsze jest taka markowa gromadka, co przywraca wiarę w ludzi".
Zasadniczo nie ważne kto jest autorem tego tekstu - ważne że wszyscy mylimy tak samo , nieprawdaż??????
Zespół był jak bryła, szybko zorientował sie, że z naprzeciwka stoi kolejna rozgrzana bryła wyrafinowanej i znajšcej sie na muzyce publicznoci. Fajnie ,że klima nie zadziałała, to tylko rozgrzalo atmosferę, totalny spontan reagujšcych ludzi, którzy w wzlotach podkrelali, że nie ważne sš wszelkie niedogodnoci - MUZYKA ZWYCIĘŻA.
Odnonie nagłonienia to co za co. Wszyscy ci , ktorzy chcieli spojrzeć Markowi w oczy i mieć Go w zasięgu ręki, musieli liczyć się , że otrzymajš dzwięk z podsłuchów(nieco słabszy jakosciowo i natężeniowo). Ja akurat jestem zwolennkiem totalnego odbioru dżwieku i zawsze usadawiam sie na wysokoci konsoli mikserskiej. Nie dam sobie wmówic, że co bylo nie tak. Drodzy Państwo tym razem Torwar dał się nagłonić !!!!! i to nie tylko zasługa akustyka , ale rownież zespołu, ktory w wyrafinowany sposób wypuszczał każdy dżwiek w taki sposob , ażeby idealnie uderzył w ucho i ukuł w serce. Po tym poznaje się zawodowstwo. Kazdy utwor mial co do przekazania, każdy rozwijal sie i rozpędzał aranżacyjnie jak potężna lokomotywa. Czasem cięzko było wyhamować - emocje !!!!!!, rzeczy samej. One też byly prawdziwe, dlatego muzycy byli tak bardzo zadowoleni i grali z totalnym serduchem.
Ostatni aspekt..... to trzy pokolenia wsrod publicznoci, ktore pokazaly się na Torwarze. Przewaga ludzi młodych, to tylko wiadczy jak pokoleniowa jest muzyka Marka - cišgle wieża poszerzajšca horyzonty i zmysły - wzrusza i ujmuję i mobilizuję do życia, podkrelajšc jak jeszcze jestemy mali w życiu, i ile mamy jeszcze dobrego do zrobienia. To byl koncert Ludzkoci ,która nie burzy lecz naprawia wiat.
"Ważne, że jak człowiek dostanie po głowie, to zawsze jest taka markowa gromadka, co przywraca wiarę w ludzi".
Zasadniczo nie ważne kto jest autorem tego tekstu - ważne że wszyscy mylimy tak samo , nieprawdaż??????
Zespół był jak bryła, szybko zorientował sie, że z naprzeciwka stoi kolejna rozgrzana bryła wyrafinowanej i znajšcej sie na muzyce publicznoci. Fajnie ,że klima nie zadziałała, to tylko rozgrzalo atmosferę, totalny spontan reagujšcych ludzi, którzy w wzlotach podkrelali, że nie ważne sš wszelkie niedogodnoci - MUZYKA ZWYCIĘŻA.
Odnonie nagłonienia to co za co. Wszyscy ci , ktorzy chcieli spojrzeć Markowi w oczy i mieć Go w zasięgu ręki, musieli liczyć się , że otrzymajš dzwięk z podsłuchów(nieco słabszy jakosciowo i natężeniowo). Ja akurat jestem zwolennkiem totalnego odbioru dżwieku i zawsze usadawiam sie na wysokoci konsoli mikserskiej. Nie dam sobie wmówic, że co bylo nie tak. Drodzy Państwo tym razem Torwar dał się nagłonić !!!!! i to nie tylko zasługa akustyka , ale rownież zespołu, ktory w wyrafinowany sposób wypuszczał każdy dżwiek w taki sposob , ażeby idealnie uderzył w ucho i ukuł w serce. Po tym poznaje się zawodowstwo. Kazdy utwor mial co do przekazania, każdy rozwijal sie i rozpędzał aranżacyjnie jak potężna lokomotywa. Czasem cięzko było wyhamować - emocje !!!!!!, rzeczy samej. One też byly prawdziwe, dlatego muzycy byli tak bardzo zadowoleni i grali z totalnym serduchem.
Ostatni aspekt..... to trzy pokolenia wsrod publicznoci, ktore pokazaly się na Torwarze. Przewaga ludzi młodych, to tylko wiadczy jak pokoleniowa jest muzyka Marka - cišgle wieża poszerzajšca horyzonty i zmysły - wzrusza i ujmuję i mobilizuję do życia, podkrelajšc jak jeszcze jestemy mali w życiu, i ile mamy jeszcze dobrego do zrobienia. To byl koncert Ludzkoci ,która nie burzy lecz naprawia wiat.
We are the sultans of swing...

