04.05.2008, 11:47
fakungio nie powiedział, że Rihanna jest lepsza
Powiedział, że ma więcej publicznoci. To jest fakt, i to fakt który mnie niepokoi. Im bardziej wyrafinowana sztuka, tym mniejszy kršg odbiorców, a co za tym idzie - brak funduszy, aby tę sztukę propagować. Markowi to nie grozi, ale zjawisko istnieje i się chyba pogłębia. Prostactwo prze do przodu zawłaszczajšc sobie kolejne media i wdzierajšc się bezceremonialnie w umysły młodzieży. Młodzieży, która będzie niedługo decydowała (czy to głosami, czy to wyborami konsumenckimi), jaka muzyka ma rację bytu.
Największe niebezpieczeństwo widzę w instytucji hołubionej przez nasze wszystkie rzšdy jak więta krowa - w systemie edukacji. Hołubionym, ale zaniedbanym i niedofinansowanym. Hołubionym na odczytach i na papierze. W praktyce do pracy w szkole idš albo godni podziwu ideowcy, albo nieudacznicy, którym nie powiodło się gdzie indziej. Ci drudzy prędzej czy póniej wykończš tych pierwszych.
Dlaczego widzę tu zagrożenie? Dlatego, że w szkole rzšdzi ten, kto rzšdzi rówienikami. Nie będzie to bynajmniej intelektualista z ksišżkš w ręku. Choćby nawet był błyskotliwy, to zapewne nie będzie miał "parcia na władzę" - odda pole kretynom w różowych wdziankach. A reszta im sie podporzšdkuje chowajšc swoje prawdziwe pasje głęboko pod kołdrš.
Wybaczcie, nie wiedziałem że to napiszę... Poleciało samo. Tak to jest jak mnie co wkurza
Powiedział, że ma więcej publicznoci. To jest fakt, i to fakt który mnie niepokoi. Im bardziej wyrafinowana sztuka, tym mniejszy kršg odbiorców, a co za tym idzie - brak funduszy, aby tę sztukę propagować. Markowi to nie grozi, ale zjawisko istnieje i się chyba pogłębia. Prostactwo prze do przodu zawłaszczajšc sobie kolejne media i wdzierajšc się bezceremonialnie w umysły młodzieży. Młodzieży, która będzie niedługo decydowała (czy to głosami, czy to wyborami konsumenckimi), jaka muzyka ma rację bytu.Największe niebezpieczeństwo widzę w instytucji hołubionej przez nasze wszystkie rzšdy jak więta krowa - w systemie edukacji. Hołubionym, ale zaniedbanym i niedofinansowanym. Hołubionym na odczytach i na papierze. W praktyce do pracy w szkole idš albo godni podziwu ideowcy, albo nieudacznicy, którym nie powiodło się gdzie indziej. Ci drudzy prędzej czy póniej wykończš tych pierwszych.
Dlaczego widzę tu zagrożenie? Dlatego, że w szkole rzšdzi ten, kto rzšdzi rówienikami. Nie będzie to bynajmniej intelektualista z ksišżkš w ręku. Choćby nawet był błyskotliwy, to zapewne nie będzie miał "parcia na władzę" - odda pole kretynom w różowych wdziankach. A reszta im sie podporzšdkuje chowajšc swoje prawdziwe pasje głęboko pod kołdrš.
Wybaczcie, nie wiedziałem że to napiszę... Poleciało samo. Tak to jest jak mnie co wkurza

