29.04.2008, 20:50
Jadę Intercity z Frankfurtu\O do W-wy. Ostatnio jechalem na koncert Marka razem z Felicjanem Andrzejczakiem (to ten od Jolki z Budki Suflera) - dosiadl sie w wiebodzinie. Za Jolkš nie przepadam, ale Felek równy goć. Zapytalem Go wtedy, czy nie przeszkadza mu, że cišgle podaje rękę ludziom, których migdy wczeniej nie widział, i ktorych pewnie już nie zobaczy. Odrzekł wtedy, cytuje:"O siebie sie nie martw, spotkamy się na kolejnym koncercie Knopflera". No ......
We are the sultans of swing...

