06.02.2008, 17:54
Robert, napisałe bardzo podobnie jak nieodżałowanej pamięci Tomek Beksiński kiedy w TR: "Nie liczšc Les Boys kocham tę płytę od poczštku do końca" 
Ja kocham tę płytę włšczajšc Les Boys. Czy mogę to uzasadnić jako sensownie? Chyba nie, bo jej poznawanie (jak i poznawanie DS w ogóle) jest osadzone w konkretnym kontekcie mojego życia. Z poszczególnymi utworami wišżš się uczucia i obrazy, które płyta przywołuje znów przed oczy.
Moja edukacja rockowa zaczęła się tak naprawdę od Dire Straits. Kiedy słuchałem płyty za płytš, nie majšc jeszcze pojęcia o ich chronologii i o rocku ogólnie, byłem niczym tabula rasa. Ta muzyka ukształtowała mój sposób mylenia o rocku i wyryła w moich uszach wzorzec doskonałoci. Dire Straits jest na uprzywilejowanej pozycji, bo jest - i pozostanie - pierwszym zespołem, który prawdziwie pokochałem.
I to mógłbym napisać pod każdš płytš

Ja kocham tę płytę włšczajšc Les Boys. Czy mogę to uzasadnić jako sensownie? Chyba nie, bo jej poznawanie (jak i poznawanie DS w ogóle) jest osadzone w konkretnym kontekcie mojego życia. Z poszczególnymi utworami wišżš się uczucia i obrazy, które płyta przywołuje znów przed oczy.
Moja edukacja rockowa zaczęła się tak naprawdę od Dire Straits. Kiedy słuchałem płyty za płytš, nie majšc jeszcze pojęcia o ich chronologii i o rocku ogólnie, byłem niczym tabula rasa. Ta muzyka ukształtowała mój sposób mylenia o rocku i wyryła w moich uszach wzorzec doskonałoci. Dire Straits jest na uprzywilejowanej pozycji, bo jest - i pozostanie - pierwszym zespołem, który prawdziwie pokochałem.
I to mógłbym napisać pod każdš płytš

